Ten blog niekoniecznie przedstawia prawdziwe osoby lub wydarzenia. Intencją autora nie jest i nigdy nie było obrażanie wyśmiewanie kogokolwiek. Wyobraźmy sobie więc lekarza...
Blog > Komentarze do wpisu

Makaki z Gibraltaru

Będąc młodym lekarzem trafiłem w miejsce, gdzie czas się zatrzymał.
Małe miasteczko, mały miejski szpitalik i ja pełen zapału do pracy, wyluzowany młodzik.
Nowa praca, nowe znajomości i od razu zjebka od starszych kolegów:

"Ty się tutaj nie spoufalaj z nimi - pielęgniarki, ratownicy,kierowcy, salowi i  wszyscy inni nie powinni cię tu w ogóle obchodzić. Masz trzymać tylko ze swoimi, z lekarzami, bo reszta motłochu serce ci wyrwie z uśmiechem na twarzy"

System prawie feudalny. W tym miasteczku lekarz był jak hrabia, kimś lepszym, bardzo wpływowym. Ludzie kłaniali się w pas, załatwiali różne sprawy szybciej. Klany lekarskie miały całe rodziny służby: panią do sprzątania, panią do gotowania, panią do wyprowadzania psów, panią do opieki nad dzieckiem i fryzjerkę przychodzącą codziennie rano, by ułożyć włosy pani doktor przed pójściem do pracy.

Relacje między lekarzami a resztą ograniczały się do pogardliwego patrzenia z góry i wydawania rozkazów. Wydawania rozkazów także poza pracą - w innych dziedzinach życia.
Coś niesamowitego. Te służalcze spojrzenia, to pochylanie głów.
Wielu może się wydawać, że taki świat nie istnieje, ale to była cholerna groteskowa prawda.

Podanie ręki salowemu, dłuższa pogawędka z ratownikiem albo pielęgniarką kończyła się tekstami:

"Możesz ją posuwać, ale nie myśl o tym, żeby się żenić. Nie bądź idiotą.
Oni wszyscy są tacy sami - daj im palec, a upierdolą ci łapę przy szyi.
Oni są jak takie pierdolone makaki gibraltarskie.
Turyści je karmią, a one srają na nich i kradną im sprzęty. Dlaczego tak robią? Bo mają wpojone, że jak dajesz im coś za darmo, to jesteś jebanym idiotą i można cię osrać i okraść.
Uważaj na makaki"

Śmiałem się z tych głupich, zaściankowych relacji w mieścinie. Uważałem się za lepszego, nowocześniejszego i bardziej otwartego - takiego ludzkiego człowieka.
Nie utrzymywałem sztucznego dystansu - nie robiłem z siebie wielkiego pana doktora wśród motłochu.
Świeży powiew normalności w tym pokrytym pajęczyną świecie.

2:00 wyjazd karetki do wypadku. Cała załoga pijana.
Wkurwiony wzywam następną. Telefon milczy. Idę do nich na piechotę.
Zza drzwi słyszę: "Pij, kurwa. Dziś dyżuruje nasz kumpel, chuja nam zrobi - zresztą ja się go nie boję - co on nam może."

No to zrobiłem rozpierduchę makakom.

Po zmianie pracy nie trafiłem już na Gibraltar.

poniedziałek, 25 października 2010, doubletwain

Polecane wpisy

  • Mogę zostać sponsorem.

    Mogę zostać sponsorem, ale nie z własnej woli. Pewnego dnia przyjdzie do mnie kontroler z NFZ, może chirurg albo nefrolog, i sprawdzi moją psychiatryczną dokume

  • Upadek Ikara.

    Przecież miała rodzinę. Od roku mieszkała w kurniku. Była stara. W sumie kogo obchodziło ile dokładnie miała lat - sama przecież już zapomniała, kiedy się urodz

  • Ksiądz.

    Historia mało medyczna, ale bardzo prawdziwa. W sumie nie byłoby jej gdyby nie to, że jeżdżąc karetką zwiedziłem niejedną prowincję zadupia. To był dobry probo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
joasiem77
2011/06/10 09:37:38
Hej,
Fajny blog:) tez jestem lek.med..znalazlam bloga szukajac info o szpitalu na Gibr. bo zaciekawila mnie ich oferta NCHD, choc juz koncze specke. W IRL dla mnie za mokro i za zimno..Podzielisz sie doswiadczeniami z gibraltarskiego szpitala ?