Ten blog niekoniecznie przedstawia prawdziwe osoby lub wydarzenia. Intencją autora nie jest i nigdy nie było obrażanie wyśmiewanie kogokolwiek. Wyobraźmy sobie więc lekarza...
Blog > Komentarze do wpisu

Niewyuczalny

Telefon.

"Tu policja, czy mam przyjemność z panem doktorem Mariuszem?"

Zdziwiony nieco, przedstawiam się z imienia i nazwiska.
"Dobrze, że wreszcie pana zlokalizowaliśmy, bo odkąd pan zmienił miejsce zamieszkania, ciężko pana dopaść, tym bardziej, że dysponujemy tylko pańskim imieniem"

List gończy za mną wysłali? Co jest? W co ja się wpierdoliłem tym razem?
W głowie trwa szybki remanent spraw wątpliwych, ale ciężko znaleźć coś co mogłoby pasować.

"Proszę się nie denerwować. Prokuratura chce z panem rozmawiać na temat jednej pacjentki. Nie podam danych przez telefon - prokurator sam pana przesłucha."

Kto? Co? Dlaczego? Jaki doktor Mariusz i skąd samo imię bez nazwiska?

I nagle olśnienie: jedyna osoba, która tak do mnie się zwracała, to ta Magda z góry - 18 letnia sąsiadka z bloku, w którym poprzednio mieszkałem.
Kiedyś zaczepiła mnie i chciała porady na temat tego co ma robić ze swoimi problemami osobistymi i jak radzić sobie ze stresem. Podczas luźnej rozmowy na ławce udzieliłem jej praktycznie tylko jednej rady: "Idź dziewczyno do poradni psychologicznej i zacznij regularnie korzystać z jej usług."
I tyle. A skąd teraz ta policja na moim karku, co?
Wyszukałem numer tej Magdy w książce telefonicznej i kiedy odebrała, zadałem pytanie, czy ma jakieś problemy z prawem?
"Tak, trochę sobie narobiłam kłopotów" - zaczęła coś opowiadać, ale ja szybko się pożegnałem, bo te informacje mogłyby być dla mnie jedynie obciążeniem.
Niech się tłumaczy komu innemu.

W prokuraturze było bardzo miło.
Pan prokurator wyjaśnił mi, że Magda doniosła na policję na chłopaka swojej koleżanki, oskarżając go (zresztą słusznie) o uczestnictwo w brutalnych rozbojach i śmiertelnych pobiciach, dokonywanych przez grupę bandytów.
Po trzech tygodniach wycofała swoje zeznania, twierdząc, że wszystko co powiedziała było kłamstwem z zazdrości o tego chłopaka.

Na grożące jej oskarżenie o składanie fałszywych zeznań zareagowała:
"A co mi, kurwa, zrobicie? Ja się leczę u psychiatry, u doktora Mariusza, i mogę mieć takie odpały"

I tu w całej historii pojawiłem się ja. Człowiek z ławki, mający tylko imię. Wielokrotnie potem ciągany na przesłuchania w prokuraturze, następnie - na zabezpieczane przez masę policjantów, rozprawy w sądzie. Głupi chuj...

Wnioski?
Udowadnianie, że nie jest się wielbłądem, jednak dużo kosztuje, a luźna rozmowa na ławce i sąsiedzka rada mogą mieć wiele dziwnych konsekwencji.
Wystarczy trafić na właściwą osobę.

Wtedy przyrzekłem sobie, że nigdy więcej...

Dotrzymałem słowa?

poniedziałek, 25 października 2010, doubletwain

Polecane wpisy

  • Mogę zostać sponsorem.

    Mogę zostać sponsorem, ale nie z własnej woli. Pewnego dnia przyjdzie do mnie kontroler z NFZ, może chirurg albo nefrolog, i sprawdzi moją psychiatryczną dokume

  • Upadek Ikara.

    Przecież miała rodzinę. Od roku mieszkała w kurniku. Była stara. W sumie kogo obchodziło ile dokładnie miała lat - sama przecież już zapomniała, kiedy się urodz

  • Ksiądz.

    Historia mało medyczna, ale bardzo prawdziwa. W sumie nie byłoby jej gdyby nie to, że jeżdżąc karetką zwiedziłem niejedną prowincję zadupia. To był dobry probo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: