Ten blog niekoniecznie przedstawia prawdziwe osoby lub wydarzenia. Intencją autora nie jest i nigdy nie było obrażanie wyśmiewanie kogokolwiek. Wyobraźmy sobie więc lekarza...
Blog > Komentarze do wpisu

Z drugiej strony,

-Mam kolkę nerkową, boli jak cholera. No weź mnie ukłuj i podłącz kroplówkę plus jakaś pyralgina i no-spa. Powinno minąć.

-Nie ma szans, kobieto. Nie będę tutaj ryzykował, że ci żyłę rozwalę. Nie chcę narzekania w domu, że mam dwie lewe ręce. Idziemy na izbę przyjęć - niech cię tam leczą.

Tak się dzieje, jak się jest lekarzem i ma się żonę lekarkę.
Lepiej się nie narażać bez potrzeby, nie?

No to poszliśmy na izbę przyjęć do największego szpitala klinicznego w mieście.
Kolejki wielkiej nie było.
W okienku powitał nas młody lekarz-rezydent (powitał to za dużo powiedziane - spojrzał zza gazetki i coś burknął).
Ta gęba skojarzyła nam się jakoś tak znajomo z imprezowiczem i nieukiem, o jakim słyszeliśmy kiedyś.

Cóż, może ludzie się zmieniają.

-Co pani dolega?- padło zza gazety i zza biurka.
-Pewnie mam kolkę nerkową.
-Hahahaha, tak?
-No tak, chyba tak. (jakoś nie lubimy trąbić o tym, że jesteśmy lekarzami)
-Pani pewnie jest w ciąży i nie jest to żadna kolka nerkowa. (koleś nie dotknął pacjentki, nie mówiąc nawet o porządnym zbadaniu)

-Nie jestem w ciąży.
-A skąd pani to wie, hahaha?
-Na rynku są testy ciążowe, tak?
-Dobra, dostanie pani kroplówkę, proszę czekać.

Czekanie zajęło nam jakieś 30 minut. Kroplówka została podana. Bez badania pacjentki. Takich to teraz cudów uczą w szpitalach klinicznych - diagnostyki werbalnej, bezdotykowej. Patrząc z drugiej strony - przecież o to nam chodziło - o kroplówki z lekami, tak?

Po pewnym czasie panie z rejestracji, widząc legitymację ubezpieczeniową pacjentki zorientowały się, że jest ona lekarzem z konkurencyjnego szpitala klinicznego.
Nagle na izbie przyjęć pojawił się starszy lekarz dyżurny, zbadał, zrobił USG. Żartami starał się zatuszować całe to gówno.

Młody zniknął. Przemykał bokiem korytarzem.

Czy następnym razem mamy krzyczeć od drzwi, że jesteśmy lekarzami, żeby nie narażać kolegów z branży na niemiłe chwile konsternacji?

poniedziałek, 25 października 2010, doubletwain

Polecane wpisy

  • Mogę zostać sponsorem.

    Mogę zostać sponsorem, ale nie z własnej woli. Pewnego dnia przyjdzie do mnie kontroler z NFZ, może chirurg albo nefrolog, i sprawdzi moją psychiatryczną dokume

  • Upadek Ikara.

    Przecież miała rodzinę. Od roku mieszkała w kurniku. Była stara. W sumie kogo obchodziło ile dokładnie miała lat - sama przecież już zapomniała, kiedy się urodz

  • Ksiądz.

    Historia mało medyczna, ale bardzo prawdziwa. W sumie nie byłoby jej gdyby nie to, że jeżdżąc karetką zwiedziłem niejedną prowincję zadupia. To był dobry probo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: